Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu dostosowania się do Twoich preferencji oraz w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania strony. Więcej na temat polityki prywatności oraz cookies znajdziesz >> Tutaj

×
  • Płać prosto i bezpiecznie
  • Bezpieczne i sprawdzone zakupy
  • Zadzwoń i zamów: 799 366 936

Co w sieci gra, czyli media strumieniowe

Wraz z rozwojem internetu i wzrostem prędkości przesyłania danych, rosną także apetyty użytkowników odnośnie treści medialnych. Filmy w rozdzielczości 240 linii (albo i mniej), które powszechnie oglądaliśmy za pośrednictwem YouTube kilka lat temu, obecnie wywołują w nas uśmiech politowania. Muzyka, zakodowana dziesięć lat temu do formatu MP3 z wysoką kompresją (czyli możliwie małą wielkością samego pliku) obecnie już nas nie zadowala. Postęp technologii jest tutaj naszym sprzymierzeńcem.

Jeszcze nie tak dawno, przy wolniejszych połączeniach internetowych i limitowanych wielkościach przesyłu danych, racjonalnym podejściem było ściągnąć jednorazowo plik z któregoś z serwisów, a potem słuchać go do woli z naszego komputera czy odtwarzacza. Ale wraz z postępem pojawiła się możliwość, aby na komputerze móc odbierać media na bieżąco (tak jak przecież od lat dzieje się w przypadku radia czy telewizji). I tak się stało – obecnie mamy do dyspozycji mnóstwo serwisów udostępaniających muzykę, dziesiątki aplikacji sprzężonych z portalami internetowymi, tysiące internetowych rozgłośni radiowych, mnóstwo protokołow i (ulubionych w świecie informatyki) trzyliterowych skrótów, które postronnej osobie mówią tylko tyle, że są trzyliterowem skrótem.

Spróbujmy więc rzucić trochę więcej światła na to zagadnienie.


Strumień danych

Internet jako sieć został stworzony do przesyłania danych. Choć brzmi to trywialnie, to rzecz sama w sobie nie jest już taka oczywista. Wszystko przez to, że w założeniach dane, które mają być przesłane, dzielone są na małe pakiety informacji. Takie pakiety wędrują przez sieć niezależnie od siebie, i finalnie u odbiorcy są z powrotem składane jak obraz z puzli. Wszystko bardzo ładnie, ale występuje tutaj pewien mały kłopot:  owe pakiety nie muszą docierać do odbiorcy w takiej kolejności, w jakiej zostały wysłane. Co nie jest problemem... o ile nie mamy do czynienia z danymi strumieniowymi: wyobraźmy sobie, że słuchamy muzyki z sieci, nadawca wysyła strumień danych, który jest dzielony na pakiety, te pakiety docierają do nas, nasz odtwarzacz na bieżąco składa je z powrotem i odtwarza na tej podstawie muzykę. Kluczowe jest tutaj to, że pakiety przesyłane są niezależnie, co oznacza, że nie ma gwarancji w jakiej kolejności będą do nas docierać. Jeżeli któryś z pakietów się spóźni, to mamy kłopot: albo przeskoczymy „dziurę” w danych co poskutkuje zakłóceniami w odtwarzaniu, albo poczekamy na pakiet, zatrzymując odtwarzanie. I tak źle, i tak niedobrze.

Aby w praktyce przeskoczyć ten problem, aplikacje obsługujące media strumieniowe zaczynają odtwarzanie docierających danych z sieci nie na bieżąco, ale z lekkim opóźnieniem. To opóźnienie wynika z tego, że napływające dane są buforowane, co pozwala ominąć problem spóźnialskich pakietów. Dokładnie tak, jak robi to np. YouTube – kiedy oglądamy film, na pasku postępu pod obrazem nie tylko widzimy, która część jest właśnie odtwarzana, ale również w jakim stopniu film został w odtwarzaczu zbuforowany.

Skoro „poradziliśmy” sobie z przesyłaniem strumienia danych, zastanówmy się teraz nad ich objętością. Surowe dane, czy to muzyki, czy video potrafią być ogromne (w przypadku muzyki z jakością CD jest to około 650 MB na około 50 minut, o wideo lepiej nawet nie wspominać). Aby zmniejszyć ilość danych do przesłania, używane są rozmaite sposoby kompresowania danych (tak, jak pewna bardzo znana skandynawska firma przesyła materace w hermetycznych foliowych opakowaniach z wypompowanym powietrzem – po prostu zajmują mniej miejsca). Przez internet dane są przesyłane w skompresowanej formie, a dekompresja ma miejsce po stronie odtwarzacza (poprzez wpuszczenie do danych powietrza... oczywiście). Dane audio możemy kodować (kompresować) w formatach MP3, Vorbis czy AAC, a video w formatach H.264 czy VP8 (lub 9). Uffff, dotarliśmy w końcu do jakichś bardziej znanych obszarów...


W co się bawić

W bardzo ogólnym ujęciu, w kontekście mediów strumieniowych możemy mówić o dwóch kategoriach: mediach na żywo oraz mediach na żądanie. Różnica pomiędzy nimi polega na tym, że media na żywo są transmitowane bez względu na to, czy je odbieramy, czy nie i nie mamy żadnego wpływu na to, co dostajemy – w tym przypadku będą to rozmaite radia internetowe, emisje video na żywo itp. Z kolei media na żądanie są do nas wysyłane wtedy, kiedy tego chcemy i dokładnie o takiej treści jakiej chcemy – takim przypadkiem jest YouTube, czy Netflix.

Istnieje również kategoria pośrednia – spersonalizowane radia internetowe (przedstawicielem takiego serwisu jest na przykład Pandora). Zasada ich działania polega na tym, że słuchacz określa jaki gatunek muzyki go interesuje, a serwis przygotowuje spersonalizowaną pod kątem playlistę utworów. Więc o ile słuchacz nie może wybierać dowolnie utworów, których ma ochotę posłuchać, o tyle otrzymuje jednak spersonalizowany pod kątem swoich preferencji, program.

Implikacją podziału serwisów na serwisy, emitujące media na żywo oraz te, emitujące media na żądanie, jest to, że o ile odbieranie radia internetowego nie wiąże się specjalnie z interakcją słuchacza, o tyle media na żądanie są bardziej kłopotliwe: musimy przecież mieć możliwość poinformowania nadawcy, czego sobie życzymy czy przejrzenia dostępnej oferty. O tym powiemy więcej, zaraz po tym, gdy...


Konsumpcja mediów strumieniowych, czyli z czym to się je

Naturalnym środowiskiem dla mediów strumieniowych są oczywiście komputery. Popatrzmy na wymagania: potrzebujemy obsługi sieci komputerowych, musimy poradzić sobie z odbiorem i dekompresją strumieni danych, musimy także owe strumienie w postaci wideo czy muzyki odtworzyć na ekranie i/lub wysłać na głośniki. I tak rzeczywiście przez jakiś czas było.

Do czasu, gdy na rynku zaczęły pokazywać się kolejne generacje smartfonów, pojawiły się tablety, telewizory nabrały mądrości stając się zmyślnymi smart-TV, pokazały się mediacenter i pralki otwarzające filmy z Netfliksa (no dobrze, to ostatnie zmyśliliśmy), ilość urządzeń potrafiących poradzić sobie z mediami a będących do dyspozycji przeciętnego konsumenta znacząco wzrosła.

Co jest ważne, to fakt, że wszystkie te urządzenia są tak naprawdę albo zakamuflowanymi komputerami, albo przynajmniej mają taki (zazwyczaj mocno specjalizowany) przemyślnie schowany w środku. Co pośrednio oznacza, że mogą stać się odbiorcami mediów strumieniowych. I tak się w rzeczywistości dzieje. Na smartfonach/tabletach/telewizorach używamy obecnie aplikacji do odbierania strumieniowanych mediów, nawet się nad tym nie zastanawiając. Owe aplikacje mają również inną cechę – pozwalają nam łatwo i intuicyjnie wybrać treści które chcemy konsumować, układać i zarządzać listami utworów, określać nasze preferencje muzyczne czy ulubione kanały.


Dźwiękowe menu

Dostępnych serwisów strumieniowych jest niezliczona ilość. Nawet jeśli ograniczyć nasze zainteresowanie do wyłącznie polskich ofert, to nie tylko większość operatorów radiowych oferuje swoje programy równolegle w wersji strumieniowej (np. Polskie Radio), ale również tą drogą czesto oferowane jest o wiele więcej kanałów, niż dostępnych w eterze (np. radio RMF oferuje prawie setkę steumieniowanych kanałów tematycznych). Istnieją również stacje nadające programy wyłącznie w wersji strumieniowej (na przykład polskastacja.pl oferuje kilkadziesiąt tematycznych kanałów z muzyką, tuba.fm ma nawet jeszcze szerszą ofertę). Ilości amatorskich internetowych rozgłośni radiowych nawet nie da się policzyć.

Niebagatelne znaczenie ma również fakt, że radia internetowego możemy słuchać praktycznie na całym świecie (oczywiście o ile mamy dostęp do internetu), więc nic nie stoi na przeszkodzie aby móc słuchać polskojęzycznych stacji będąc poza granicami kraju.

Oferta serwisów streamingowych oferujących muzykę na życzenie jest nieco mniej obszerna. Główną rolę gra tutaj aspekt prawny związany z prawami autorskimi. Z tych powodów niektóre popularne serwisy jak Pandora nie są w Polsce dostępne. Również musimy brać pod uwagę, że przeważająca większość takich serwisów jest płatna (najczęściej abonamentowo), a wersje darmowe mają ograniczenia (przerywanie utworów reklamami, czy gorsza jakość). Niemniej w Polsce możemy korzystać z takich serwisów jak Deezer, Spotify czy Tidal. To, czy dane urządzenie będzie w stanie z konkretnego serwisu korzystać, nie jest tak oczywiste, jak w przypadku internetowych stacji radiowych – musimy więc zwrócić uwagę podczas zakupu, czy nasz serwis będzie na liście obsługiwanych danego urządzenia. Trzeba mieć również na względzie, że serwisy z muzyką na życzenie wymagają większej ilości czynności z zakresu obsługi – chociażby wybór utworów do odsłuchania czy komponowanie list odtwarzania nie jest trywialny. W takiej sytuacji często okazuje się, że potrzebne jest wsparcie ze strony aplikacji pracującej na smartofnie czy tablecie, która komunikuje się z odtwarzaczem i pozwala nam na jego konfigurację. Szczęśliwie producenci urządzeń często takowe aplikacje udostępniają.

Ale temat jest tak obszerny, że aby utrzymać (dla dobra Czytelnika, oczywiście) objętość artykułu w rozsądnym przedziale, przedstawimy wybrany typ odtwarzaczy mediów strumienionych, a mianowicie...


Stacjonarne odtwarzacze muzyki

Koneserzy audio to grupa konsumentów, którzy w zalewie rozmaitych urządzeń z zakresu szeroko rozumianej „muzyki z komputera” mogli czuć się ignorowani. Oczywiście, można postawić zaraz obok sprzętu audio komputer (ale nie oszukujmy się, wygląda to nieciekawie, a z kolei komputery, które mogłyby wyglądać w tym otoczeniu równie harmonijnie, mają nieciekawe ceny) czy podłączyć pod wzmacniacz smartfon, ale znowu, to żadna satysfakcja. Duża przecież część obecnie produkowanego sprzętu audio potrafi być wyposażana w interfejsy bezprzewodowe typu Bluetooth, dzięki czemu możemy do niego podłączyć smartfona jako źródło muzyki, ale jednak nic nie zastąpi urządzenia, które zostało zaprojektowane od początku jako odbiornik mediów strumieniowych. Nie tylko pod kątem designu, ale również ergonomii obsługi i łatwości integracji z już posiadanymi komponentami.

Na szczęście na rynku istnieją urządzenia, które albo wyglądają jak część zestawu audio, albo przynajmniej wyglądają jak urządzenie do odtwarzania muzyki (choć ostatnie trendy pokazują, że nie musi być to prawdą). I co ważniejsze, zazwyczaj cechują się prostą i intuicyjną obsługą, wyposażane są pilota zdalnego sterowania, a dzięki dedykowanym aplikacjom, możemy je nawet kontrolować wprost ze smartfona czy tabletu.

Spójrzmy więc co rynek ma nam do zaoferowania posiłkując się kilkoma urządzeniami.

Odtwarzacz sieciowy YAMAHA CD-N301

To odtwarzacz CD i mediów strumieniowych w jednym. Potrafi odbierać radia internetowe (włączając w to serwis vTuner), jak również może być używany do słuchania takich serwisów, jak Spotify czy Pandora. Oprócz tego posługuje się technologią AirPlay (czyli odbierze muzykę odtwarzaną z urządzeń Apple) oraz DLNA 1.5. Oczywiście do dyspozycji jest pilot zdalnego sterowania, ale co ciekawe, dostajemy również do dyspozycji aplikację na smartfona (albo tablet), która nie tylko pozwala na sterowanie urządzeniem, ale np. wyświetla na ekranie informacje prosto z wyświetlacza urządzenia (np. listę utworów).

Odtwarzacz podłączamy do internetu (a mówiąc dokładniej, naszego routera domowego) za pomocą połączenia LAN RJ45 (przewód sieciowy) albo opcjonalnie poprzez WIFI (wymaga dodatkowego modułu).

Patrząc od strony audio, Yamaha oddaje nam urządzenie, w którym wykorzystano wysokiej klasy komponenty i przetworniki DAC, zadbano o czystość toru przetwarzania dźwięku, zniwelowano zakłócenia, krótko mówiąc jakość dźwięku jest tutaj priorytetem. Ostatecznie przecież to firma której logo to trzy kamertony.

Czy napisaliśmy, że urządzenie prezentuje się wyśmienicie? Yamaha CD-N301 to klasyczne urządzenie Hi-Fi również od strony wizualnej: panel ze szczotkowanego aluminium (w wersji serbnej lub czarnej), frezowane nakładki pokręteł, klasyczny, skromny monochromatyczny wyświetlacz... Wielbiciele sprzętu Hi-Fi nie poczują się rozczarowani.

Radio cyfrowe HAMA DIR3010

To z kolei reprezentant sprzętu, który dzięki klasycznemu designowi, możemy postawić w każdym miejscu domu bez obawy o zakłócenie dopieszczonego wystroju wnętrza. I chociaż producent markuje je jako radio cyfrowe (czyli urządzenie do odbioru naziemnych cyfrowych i analogowych transmisji radiowych), to oprócz tego mamy do dyspozycji możliwość odbioru tysięcy radiowych stacji internetowych, obsługę serwisów Spotify, strumieniowanie muzyki ze smartfonów, tabletów i komputerów (system DLNA). Ponadto urządzenie oferuje programowanie list odtwarzania, zapamiętywanie ulubionych stacji radiowych oraz aplikację na smartfona/tablet pozwalająca sterować i konfigurować urządzenie (oczywiście, pilot także jest do dyspozycji). Jeśli komuś byłoby jeszcze za mało, producent dorzucił budzik (dla osób głęboko ukołysanych do snu muzyką, może być to najważniejsza opcja urządzenia).

Radio podłącza sie do internetu albo za pośrednictwem kabla LAN, albo WIFI.

SONOS PLAY:1

Jest to reprezentant nurtu, który przybiera ostatnimi czasami na popularności – czyli pojedyńczych urządzeń będących odtwarzaczem, wzmacniaczem i głośnikiem w jednej, często całkiem zgrabnej formie. Do tego musimy uwzględnić, że choć wygląda na pierwszy rzut oka niepozornie, to jednak podobnie, jak w przypadku soundbarów, urządzenie choć niewielkie, może emitować dźwięk sprawiający wrażenie dookólnego, czy dobiegającego z wielu różnych miejsc (oczywiście bez pomocy cyfrowego modelowania dźwięku by się tutaj nie obeszło).

Ciekawe jest także to, że w przypadku, gdy dany egzemplarz „dostrzeże” w swoim otoczeniu innych przedstawicieli tego samego gatunku, rozpoczynają ze sobą współpracować celem bardziej doskonałej reprodukcji dźwięku. Witamy we współczesnym świecie urządzeń inteligentnych.

I choć samo w sobie jest to interesujące, to z punktu widzenia niniejszego artykułu o wiele istotniejsze jest to, że jednym ze źródeł muzyki w tym urządzeniu mogą być media strumieniowe. Do dyspozycji mamy około 30 serwisów (w tym Spotify, Deezer, Napster i wiele innych). Do tego interetowe radia, podcasty, audiobooki, strumieniowanie ze smartfona czy komputerów domowych i wiele innych. Imponujące. Wisienkę na torcie stanowi deklarowana przez producenta odporność na wilgoć. Teraz już nic Cię nie powstrzyma przed słuchaniem ulubionego audiobooka podczas zażywania kąpieli.


Autor tekstu: Angelika Młotkowska
Wszystkie zdjęcia pochodzą ze stron producentów

Menu