Korzystając z naszej strony wyrażasz zgodę na wykorzystywanie przez nas plików cookies, w celu dostosowania się do Twoich preferencji oraz w celu zapewnienia Ci wygody podczas przeglądania strony. Więcej na temat polityki prywatności oraz cookies znajdziesz >> Tutaj

×
  • Płać prosto i bezpiecznie
  • Bezpieczne i sprawdzone zakupy
  • Zadzwoń i zamów: 799 366 936

Muzyka spod igły


Renesans płyt gramofonowych, który możemy obserwować, jest zadziwiający. Z jednej strony żyjemy w świecie, w którym muzykę w formie cyfrowej nosimy ze sobą i możemy słuchać wszędzie: na komputerach, telefonach komórkowych, odtwarzaczach w samochodzie czy strumieniowanej bezpośrednio z internetu. Mamy ją na wyciągnięcie ręki, w każdej chwili, w każdym miejscu. Skąd więc zainteresowanie płytami gramofonowymi?


Nieco historii

Zapis dźwięku w postaci spiralnego rowka wyrzeźbionego w obracającym się elemencie ma długą historię. Dłuższą, niż wielu z nas by przypuszczało. Historia zaczyna się od fonografu, urządzenia skonstruowanego przez Thomasa Edisona – tak, tego wynalazcy, któremu między innymi zawdzięczamy również żarówkę. Fonograf został zaprezentowany światu 140 lat temu i od tego czasu zasada zapisu dźwięku się praktycznie nie zmieniła. Drgająca zgodnie z docierającym dźwiękiem igła, wyciska w relatywnie miękkim materiale rowek, jego kształt odzwierciedla zatem częstotliwość i amplitudę (głośność) fali dźwiękowej. Aby odtworzyć w ten sposób zapisany dźwięk, musimy dokonać procesu odwrotnego, czyli przez rowek przesunąć igłę, której drgania musimy potem tylko wzmocnić. I to właśnie nie zmieniło się od 140 lat – jest to tym bardziej imponujące, gdy zauważymy, że obecnie czas życia technologii skrócił się do nawet kilku lat.



Fonograf zapisywał dźwięk na powierzchni wirującego walca wykonanego z cyny, później z celuloidu. I choć w tym samym czasie pojawił się pomysł zapisywania dźwięku na płaskich płytach, to jednak taki sposób zapisu był trudniejszy do kontrolowania. Płyty i walce egzystowały razem przez kilkadziesiąt lat, jednak postępy w technice i fakt, że płyty były łatwiejsze w masowej produkcji, spowodował, że walce zniknęły z rynku. Od tej pory płyta gramofonowa niepodzielnie królowała, aż do chwili, gdy pojawiły się domowe urządzenia pozwalające zapisywać dźwięk na taśmie magnetycznej. W międzyczasie materiał, z którego wykonywano płyty ewoluował od ebonitu, poprzez szelak aż do dobrze nam znanego winylu.



O co ten szum?

Gramofony to urządzenia, które miały i nadal mają wiele zalet (w porównaniu do innych metod odtwarzania muzyki, które pojawiły się na przestrzeni czasu). Jedną, z ważniejszych zalet była możliwość szybkiego dotarcia do dowolnego fragmentu nagrania – wystarczy podnieść ramię, przesunąć i opuścić w innym miejscu. Kto pamięta oczekiwanie na przewinięcie się taśmy, doskonale zrozumie o co chodzi. Taka możliwość pojawiła się również (i dopiero) w płytach CD.

Płyty gramofonowe były również bardzo łatwe w obsłudze (współczesne im magnetofony szpulowe wymagały uważnego ustawiania taśmy, pod tym względem dopiero taśmy kasetowe dogoniły płyty pod względem łatwości obsługi). Zapis dźwięku na płytach nie ulegał samoistnej degradacji z czasem, płyty były odporne na wiele czynników: wilgoć, pola magnetyczne i temu podobne.

Płyty mają również jednak wady. Jedną z nich jest pogarszanie się jakości dźwięku za każdym odtworzeniem, niemniej w tym przypadku technika spowodowała, że w dużym stopniu zostało to ograniczone. Inną wadą jest wrażliwość zapisu na uszkodzenia mechaniczne, zarysowanie płyty powoduje powstawanie denerwujących zakłóceń i skrzypień, a nawet niemożność odtworzenia płyty na skutek przeskakiwania igły z rowka na rowek. Płyty są również wrażliwe na zabrudzenia, nawet zwykły kurz powoduje powstawanie charakterystycznych szumów i trzasków.



Diabeł tkwi w szczegółach

Choć na pozór cała sprawa brzmi prosto, to w szczegółach już taka nie jest. Proces reprodukcji zaczyna się od umieszczenia igły w rowku obracającej się płyty. Igła przesuwając się wzdłuż rowka (oczywiście tak naprawdę igła stoi w miejscu, to rowek się przesuwa) drga zgodnie z kształtem rowka. Drgania te zamieniane są za pośrednictwem malutkich cewek (walce z nawiniętym przewodem) w impulsy elektryczne. Następne te impulsy są wstępnie wzmacniane, aby potem trafić już do wzmacniacza (wbudowanego w gramofon, lub będącego oddzielnym urządzeniem).

Igła wraz z cewkami tworzy zespół nazywany wkładką adapterową, bądź adapterem. W naszym kraju przyjęło się używać potocznie określenia „adapter” na całe urządzenie (czyli gramofon), choć nie jest to technicznie poprawne, to warto jednak wiedzieć, że „adapter” to tak naprawdę tylko część nazywana wkładką gramofonową. Wkładka umieszczona jest na ramieniu zapewniającym zarówno ruch w poprzek płyty, ale również umożliwiającym jego podnoszenie jak i opuszczanie. Mechanizm ten zapewnia również odpowiedni nacisk igły na płytę oraz inne funkcje jak zapobieganie przeskakiwaniu płyty z rowka na rowek czy niwelowanie efektu odśrodkowego. Masa roboty.

Komplet uzupełnia mechanizm napędu płyty. Płyta umieszczana jest na talerzu obracanym przez silniczek, bądź to bezpośrednio, bądź za pośrednictwem paska gumowego. Sam talerz w lepszych modelach gramofonów może być naprawdę masywny, chodzi przede wszystkim o to, aby obracał się on możliwie równomiernie - każda zmiana prędkości powoduje zmianę wysokości odtwarzanego dźwięku, a tego właśnie chcemy unikać.

Obsługa gramofonów może być w różnym stopniu zautomatyzowana. W prostych modelach ramię musimy ręcznie umieścić nad rowkiem i włączyć obroty płyty, w bardziej zautomatyzowanych wystarczy położyć płytę na talerzu i wcisnąć przycisk „start”.



Nie takie znowu prymitywne

Choć metoda stojąca za zapisem (i reprodukcją) dźwięku na płytach gramofonowych jest bardzo prosta, to warto wspomnieć o pewnych bardzo sprytnych rozwiązaniach za nią stojących.

Dlaczego winyl? Igła przesuwająca się w rowku nie tylko drga podążając jego śladem, ale również drga w wyniku nierównomierności samej struktury materiału, z którego wykonana jest płyta. Owe drgania powodują powstawanie niechcianego szumu i z tego więc powodu tworzywo płyty musi być możliwie drobnoziarniste, mówiąc prosto, maksymalnie gładkie. Musi być również relatywnie plastyczne, aby proces tłoczenia płyty mógł mieć miejsce. I musi być w miarę sztywne, aby płyta nie ulegała z czasem odkształceniom. W końcu materiał musi być relatywnie twardy, aby igła przesuwająca się rowkiem, nie niszczyła przy okazji zapisu. Okazuje się, że te wszystkie czynniki, czasami wzajemnie sprzeczne, najlepiej wypełnia właśnie winyl.

Rowek jest jeden, więc skąd dwa kanały stereo? Wydawać by się mogło, że aby zapisać dwa kanały (stereo) potrzebujemy… dwóch rowków? A właśnie, że nie. Wystarczy zastosować pewną sztuczkę: rowek na przekroju poprzecznym ma z grubsza kształt trójkąta skierowanego wierzchołkiem w dół. Czyli mamy do dyspozycji dwie ściany rowka; jeżeli teraz każda ze ścian będzie odpowiadała za odrębny kanał (lewy i prawy), to okazuje się, że możemy zapisać dźwięk stereo. Jedyne, czego potrzebujemy, to rozdzielenia drgań jednej igły na dwa kanały. Ten problem załatwia nam odpowiednio przygotowana igła, a konkretnie, dwie cewki zlokalizowane tak, aby odbierały drgania pochodzące z poszczególnych ścian rowka. Igła (a dokładniej mówiąc wkładka) stereo ma w takim przypadku kształt dużej litery „Y”, gdzie sama igła znajduje się w nóżce litery, a cewki zlokalizowane są w jej ramionach. W ten sposób wytłoczenia na każdej ze ścian przekładają się na impulsy elektryczne generowane odpowiednio w każdej z cewek. Genialnie proste.



Zwykła moda, czy obiektywne czynniki?

Trudno jednoznacznie powiedzieć, dlaczego czarne płyty przeżywają swój renesans. Można doszukiwać się wielu czynników z nim stojących: wartości sentymentalne, relatywnie niezła jakość dźwięku, ostatecznie może być on również spowodowany modą. A może po prostu lubimy obserwować kręcącą się płytę. Albo kolekcjonować muzykę w takiej postaci zapisaną.

Obiektywnie patrząc, jakość dźwięku z płyty gramofonowej jest przyzwoita. Szczególnie jeżeli mamy do czynienia z płytami tłoczonymi współcześnie i niezniszczonymi przez wieloletnie odtwarzanie. W opinii wielu audiofanów, płyta gramofonowa ma cieplejsze, bardziej naturalne brzmienie - trudno jednoznacznie ocenić jak dalece jest to obiektywne, cyfrowy zapis dźwięku może być dokonany z jakością, która parametrami wielokrotnie przekracza możliwości płyt gramofonowych. Z drugiej strony, jakość muzyki w formie cyfrowej, często jest po prostu słaba: nie mówimy tutaj o jakości streamingu, ale o na przykład jakości plików dźwiękowych które mamy do dyspozycji.

Musimy również spojrzeć na prosty fakt: płyty gramofonowe odtwarzamy z urządzeń, które podłączamy do (zazwyczaj) lepszej jakości komponentów audio, muzyki zapisanej w formie cyfrowej słuchamy często z telefonu komórkowego na lepszych, lub gorszych słuchawkach. Nie da się tego porównać wprost.

Ale jest jeden, mniej znany czynnik, który powoduje, że płyty gramofonowe mogą brzmieć lepiej, niż ta sama muzyka zapisana na płytach CD. Wszystko to za sprawą technicznych ograniczeń płyt gramofonowych: nie zgłębiając się w szczegóły, muzyka, którą nagrywa się na płytach gramofonowych, musi być bardzo uważnie przygotowana od strony technicznej. Jest to spowodowane tym, że zapis mechaniczny słabo toleruje wiele z problemów, które nie istnieją w przypadku zapisu cyfrowego (typowym przykładem takiego problemu jest głośność: nie da się na płycie gramofonowej zapisać sygnału o zbyt dużym poziomie głośności, gdyż igła po prostu będzie wyskakiwała z rowka). Stąd przygotowanie zapisu (tak zwany mastering) w przypadku płyt gramofonowych musi być bardzo staranne.

Ale bez względu na wszystko, płyty gramofonowe mają po prostu swój czar. To chyba najlepsze podsumowanie.


A więc odtwarzamy!



DENON DP-29F

 

Firma Denon znana jest z wysokiej klasy sprzętu audio, więc ten model nie powinien rozczarować jakością. Zastosowano w nim dobrej klasy paskowy napęd talerza, który wykonany został z odlewu aluminium. Zapewnia to wysoką równomierność obrotów, dodatkowo kontrolowanych przez precyzyjny układ elektroniczny. Ramię, na którym umieszczono wkładkę jest dosyć precyzyjnie prowadzone przez jego mechanizm zawieszenia, dodatkowo wyposażono je w mechanizm powrotny – po zakończeniu odtwarzania wraca do swojego położenia spoczynkowego. Gramofon wyposażono w przedwzmacniacz, dzięki któremu możemy urządzenie podłączyć bezpośrednio do wzmacniacza poprzez standardowe wejście audio. Możemy na nim odtwarzać płyty zarówno zarejestrowane z szybkością 33 1/3 rpm jak i 45 rpm.


AUDIO-TECHNICA AT-LP60USB

Ten model jest doskonałą propozycją dla każdego, kto chciałby posiadaną kolekcję płyt winylowych przenieść do formy cyfrowej. Możliwości takie urządzenie zawdzięcza wbudowanemu przetwornikowi analogowo-cyfrowemu, pozwalającemu na zamianę dźwięku analogowego do formy cyfrowej i przesłaniu jej przez złącze USB do komputera. Załączone oprogramowanie umożliwia katalogowanie i opisanie w ten sposób uzyskanych plików. Oczywiście nic nie stoi na przeszkodzie, aby wykorzystać ten model jako normalny gramofon, urządzenie wyposażono w przedwzmacniacz i wyjścia pozwalające na podłączenie go do dowolnego wzmacniacza jak każdy inny komponent audio. Od strony mechanicznej też nie można niczego zarzucić: odlewany, aluminiowy talerz napędzany jest za pośrednictwem paska, a jako wkładkę wykorzystano wysokiej klasy model Integral Dual Magnet. Ramie sterowane jest w pełni automatycznie, wystarczy położyć płytę i nacisnąć „start”. Oczywiście obsługiwane są obie najbardziej popularne prędkości: 33 1/3 rpm jak i 45 rpm.


AUDIO-TECHNICA AT-LP120-USBHC

Podobnie, jak w przypadku poprzedniego modelu, mamy możliwość zgrywania płyt do postaci cyfrowej. Ale w kontekście tego urządzenia, jest to już funkcjonalność drugorzędowa. Przede wszystkim postawiono tutaj na jakość, nie tylko dźwięku, ale i wykonania. Uwagę przykuwa osadzenie ramienia: precyzyjny mechanizm wyposażono w regulację siły nacisku i kompensację siły odśrodkowej, co przekłada się na bardzo precyzyjne prowadzenie igły. Jako wkładkę wykorzystano model MM AT95E, gwarantującą doskonałą jakość dźwięku. Ramię, jak w większości przypadków sprzętu tej klasy, sterowane jest ręcznie. Talerz napędzany jest bezpośrednio silnikiem o dużym momencie obrotowym, co nawet przy dużej masie gwarantuje błyskawiczne osiągnięcie zadanej prędkości. Kontrolę obrotów i możliwość jej ręcznej korekcji, zrealizowano za pośrednictwem stroboskopu i znaczników umieszczonych na obrzeżu talerza. Gramofon obsługuje nie tylko prędkości 33 1/3 rpm czy 45 rpm, ale również rzadziej już spotykaną 78 rpm. A wisienką na torcie jest możliwość odtwarzania płyt nie tylko do przodu, ale również w tył (choć przyznamy, że przydatność takiej funkcji jest raczej dyskusyjna).



Autor tesktu: Angelika 

W artykule wykorzystano zdjęcia producentów, fotografie z pexels.com oraz wikipedii



Menu

Mój redcoon